Emeryci będą łatać dziurę w budżecie

15,emerytkaDeficyt budżetowy wciąż jest zbyt wysoki. Oszczędności szuka się w każdy możliwy sposób. Również przy waloryzacji rent i emerytur.

Tegoroczna waloryzacja będzie najniższa w ciągu ostatnich dwunastu lat. W 2002 roku wynosiła 0,5 % , obecnie 1,6 %. Najniższa emerytura ma być po zmianach wyższa o 16 złotych, średnia (czyli wynosząca 1983 zł) wzrośnie o 32 zł. Mimo, iż zeszłoroczna waloryzacja była prawie 3 razy wyższa (wynosiła 4 %), specjaliści zapewniają, że emeryci realnie nie stracą. Wszystko za sprawą niskiej inflacji. Ze względu na jej poziom  Ministerstwo Finansów zadecydowało o mniejszych podwyżkach świadczeń – wyda dzięki temu na nie zamiast zakładanych wcześniej 3,56 miliarda złotych, „jedynie” 2,6 miliarda. Zaoszczędzony prawie miliard  sprawi, że zmniejszy się nieco deficyt budżetowy.

Presja ku łataniu dziury w budżecie jest tak silna, że Ministerstwo Pracy zrezygnowało z planów wypłaty jednorazowych dodatków do świadczeń o najniższej wysokości.

Zamiary sejmu są nieco mniej powściągliwe. Posłowie z Sojuszu Lewicy Demokratycznej pracują nad projektem ustawy przewidującej, aby fundusze zaoszczędzone na podwyżkach rent i emerytur przeznaczyć na podwyższenie najniższych świadczeń. SLD chce w ten sposób spożytkować oprócz wspomnianego wcześniej prawie miliarda złotych także i 1,8 miliarda, które wpłynęło z OFE do kasy ZUSu. Dzięki temu najniższe świadczenia podniosłyby się o jakieś 200 zł i wynosiłyby około tysiąca złotych. Rzecz dotyczy około 900 tysięcy emerytów i rencistów. Stanowisko Sojuszu popierają również związkowcy z OPZZ.

Rząd będzie najprawdopodobniej sprzeciwiał się podwyżkom, zwłaszcza, że miałyby one pochłonąć pieniądze przelane z OFE. Ich przeznaczenie miało być zupełnie inne niż łatanie budżetowej dziury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Udowodnij, że jesteś człowiekiem *